Izrael a świat chrześcijański
poniedziałek, 02 stycznia 2012 21:31
Czy Izrael potrzebuje chrześcijańskiej pomocy? To stary dylemat, bo już pobożni protestanci opowiadali się za odtworzeniem żydowskiego państwa ze stolicą w Jerozolimie na długo przed Theodorem Herzlem. To anglikanie w XIX wieku odegrali kluczową rolę w procesie, który zakończył się powstaniem Państwa Izrael.
Pytanie o proizraelską działalność chrześcijańską regularnie pojawia się w debacie publicznej w Izraelu i USA. Teraz uwaga opinii publicznej skupia się na potencjalnym kandydacie Republikanów na urząd prezydenta USA Mitcie Romneyu, ponieważ Mormoni są oskarżani o chrzczenie zmarłych Żydów, a jest to mormoński rytuał, który trwa ponad 100 lat. A w międzyczasie na ostatniej liście najgorszych przypadków antysemityzmu Centrum Szymona Wiesenthala znalazły się wypowiedzi dwóch księży z Syrii i USA.
Antyizraelskie są liberalne kościoły protestanckie (np. United Church of Christ do którego należy prezydent Obama). Watykan jest agresywnie antyizraelski.
Z drugiej strony amerykańscy chrześcijanie ewangeliczni są w zdecydowanej większości proizraelscy. Podobnie niezależne grupy protestanckie takie jak Christians for Israel.
Przez ostatnie dziesięć lat amerykańscy chrześcijanie wydali miliony dolarów na wyposażenie szkół, boiska, sprzęt medyczny oraz kuloodporne autobusy dla bezpieczeństwa Żydów w Judei i Samarii. Inne grupy (takie jak Międzynarodowe Towarzystwo Chrześcijan i Żydów rabina Yechiela Ecksteina) zbierały pieniądze na zabezpieczenie mieszkańców Sderot przed rakietami Hamasu.
Lekceważenie okazywane chrześcijanom ewangelicznym przez liderów amerykańskiego żydostwa (np. Abrahama Foxmana z ADL) jest motywowane doktryną religijną tychże chrześcijan. Chrześcijanie ewangeliczni wierzą, że Izrael odegra specjalną rolę podczas "bitwy końca świata". Ich zdaniem większość Żydów wtedy zginie, a ci którzy przeżyją uwierzą w Jezusa. Wydaje się jednak, że większość ewangelicznych liderów odrzuciło tę teologię.
Nie da się ukryć, że niektórzy ewangeliczni chrześcijanie nie wydają się skłonni do ukrócenia swojej misjonarskiej działalności wśród izraelskich Żydów, którzy nie potrafią zapomnieć o 2000 lat chrześcijańskiego antysemityzmu (palenia Talmudów, wypraw krzyżowych, inkwizycji, oskarżeń o mord rytualny i pogromów). Jednak nazywanie wszystkich proizraelskich chrześcijan "misjonarzami", jak uważa żydowska ultra-ortodoksyjna organizacja Yad L’Achim, nie jest precyzyjne. Oczywiście to prawda, że niektórzy ewangeliczni chrześcijanie z USA chcieliby nawrócić Żydów i Izrael musi ich działalność zwalczać. Należy pamiętać przy tym, że zdecydowana większość ewangelicznych chrześcijan zwyczajnie chce wspierać Izrael, bo wierzą w to, że tak należy robić. Żeby znaleźć korzenie poparcia chrześcijańskiego dla Żydów należy się cofnąć do wynalezienia druku przez Gutenberga (1456), co spopularyzowało idee "Ziemi Obiecanej" i "Narodu Wybranego".
Wrogie postawy w stosunku do Izraela (Światowa Rada Kościołów oraz Watykan) stanowią o wiele większe zagrożenie dla Żydów niż cokolwiek, za czym opowiadają się ewangeliczni chrześcijanie. W zeszłym tygodniu zwierzchnik kościoła katolickiego w Anglii i Walii arcybiskup Vincent Nichols wręczył Palestyńczykom w katedrze westminsterskiej potężny oręż propagandowy: porównał ich sytuacje z Pasją Jezusa. [...]
Taka propaganda jest bardziej niebezpieczna dla Izraela od proizraelskiej gorączki ewangelicznych chrześcijan z USA. Liderzy Izraela powinni jak najszybciej stworzyć platformę moralną, która odrzuci hasło "judeochrześcijańskich" wartości. Hasła mówiące o wartościach "judeochrześcijańskich" dokonują swoistej fuzji religii chrześcijańskiej z żydowską, ale nie zabezpieczają judaizmu i Izraela jako niezależnego kraju wyznawców judaizmu.
Biblia uczy nas o tym, że istnieje agresywny i zazdrosny człowiek, który nie jest Żydem - Amalek. Ale w Biblii jest też "sprawiedliwy wśród narodów świata" Jetro, który szanuje i pomaga. Izrael będzie nadal zmagał się z "amalekopodobnymi" rządami i organizacjami, które będą wspierać terror przeciwko niewinnym cywilom, ale będzie też korzystał z partnerstwa z "jetropodobnymi" grupami, które uznają unikalną rolę Żydów oraz Izraela na świecie.

Giulio Meotti jest włoskim, nieżydowskim publicystą, autorem książki A New Shoah: The Untold Story of Israel’s Victims of Terrorism
Powyższy tekst ukazał się w dzienniku Jediot Achronot
Przedyskutuj to na forum. (44 posts)
Ostatnio dodane
- Ofiara palestyńskiego apartheidu czeka na egzekucję w celi śmierci
- Izraelożercy dostali szału z powodu dudków
- Ustępujący dowódca: zbrodnia w Itamarze to moja wina
- José María Aznar: Chamenei powiedział mi, że Izrael trzeba wypalić do gołej ziemi
- Ein Brera - nie ma alternatywy
- Nasrallah: nadchodzi dzień zagłady
- Brutalny gwałt wstrząsnął Tel Awiwem
- Palestyński mufti o Jerozolimie i muftim Egiptu
- Ben Snuf "Podróż" - piosenka w tłumaczeniu i transliteracji
- Władysław Szlengel po hebrajsku
- Castro Street Art Project 2012
- Turecka paranoja. Kolorowy ptaszek izraelskim szpiegiem!
- Mija 38 lat od masakry w Maalot
- Żydowski dylemat. Jak sprowadzić papugi na dobrą drogę?
- Nowa Latma (Mahadurat HaSzewet)
- Omar Faris - ulubieniec Grodzkiej, Gosiewskiej, Szczypińskiej i Nowickiej
- Endecy: precz z Alejami Jerozolimskimi!
- Arabstwo zaatakowało żydowskich studentów w Tuluzie
- Drzewko bazyliowe? Tylko w Izraelu
- Izraelczycy a sprawa nigeryjskich glonów



