Michael Freund: Koniec Palestyny
piątek, 17 lutego 2012 19:00
Nigdy nie myślałem, że to powiem, ale my, izraelska prawica, mamy dług wdzięczności wobec Mahmuda Abbasa.
Potwierdzając umowę jedności z Hamasem na początku tego miesiąca w Doha w Katarze, prezydent Autonomii Palestyńskiej nieumyślnie potwierdził jedną z głównych zasad naszej filozofii politycznej: Palestyńczykom nie można i nie powinno się przyznać państwa.
Już od chwili podpisania porozumień z Oslo we wrześniu 1993 roku ostrzegaliśmy przeciwko stworzeniu państwa palestyńskiego obok Izraela. Zostały przywołane argumenty historyczne, militarne i geopolityczne, zostało napisanych wiele artykułów i sprawozdań oraz zorganizowano wiele zgromadzeń i protestów - wszystko w celu zademonstrowania, jak lekkomyślnym krokiem może się to okazać.
Nieustannie ostrzegaliśmy (publicznie) przed niebezpieczeństwem związanym z podziałem Ziemi Izraela (Erec Israel) i umieszczeniem centrum państwa w zasięgu artylerii naszych wrogów. Raz za razem upieraliśmy się, że niezależna Palestyna będzie zalana falą islamskiego fundamentalizmu i stanie się przyczółkiem ekstremizmu w irańskim stylu.
Często była to mozolna walka, jako że media i międzynarodowa społeczność naciskały i popychały w kierunku dania Palestyńczykom własnego kraju, pozornie bez względu na konsekwencje.
Jednak na początku tego miesiąca Abbas dostarczył ważący i niezbity dowód, potwierdzający wszystko o czym prawica mówiła przez blisko 20 lat.
Dnia 6 lutego, gdy Abbas usiadł z hamasowskim zbirem Chalidem Meszalem i emirem Kataru szejkiem Hamadem bin Chalifa al-Thani i uśmiechnął się do kamer, a następnie formalnie zgodził się na wspólne rządy Fatah-Hamas, potwierdził najgorsze obawy każdego Izraelczyka.
Zbratał się z terrorystyczną organizacją zobowiązującą się do likwidacji Izraela, zalegalizował ją przyjęciem do głównego palestyńskiego nurtu politycznego i położył podwaliny dla możliwego przejęcia przez nią Autonomii Palestyńskiej. Zgodnie z warunkami umowy, Abbas będzie stał na czele rządu jedności, który będzie nadzorować jeszcze w tym roku parlamentarne i prezydenckie wybory w Judei i Samarii oraz Gazie.
W ten sposób, za jednym zamachem, ożywił ruch palestyńskiego dżihadu, dając mu nadzieję na ewentualne przejęcie władzy w Ramalli, dokładnie tak, jak to miało miejsce w Gazie. Z punktu widzenia bezpieczeństwa Izraela jest to początek koszmaru.
Zwycięstwo Hamasu będzie oznaczać, że ta sama organizacja, która ostrzeliwuje południe Izraela, nagle zdobędzie polityczną i instytucjonalną pozycję w odległości 10 km od Jerozolimy, a irańscy protektorzy Hamasu skorzystają z jasnego i oczywistego zacieśnienia się otoczenia żydowskiego państwa.
Jeśli ktokolwiek wątpi w znaczenie Hamasu w tym układzie, to powinien wziąć pod uwagę, co Meszal zadeklarował jako swój główny cel: „przeciwstawianie się wrogowi [Izraelowi] i osiągnięcie naszego narodowego celu”.
Nie powinna zostać zlekceważona rola Kataru we wzmocnieniu palestyńskiej umowy jedności.
To maleńkie państwo Zatoki Perskiej odegrało w ciągu ostatniego roku znaczącą rolę w umacnianiu różnych sił islamistycznych w całym regionie, od Bractwa Muzułmańskiego w Egipcie do Islamskiej Partii an-Nahda, która doszła do władzy w Tunezji. Teraz jak widać Katar próbuje doprowadzić Hamas do władzy w celu realizacji własnych interesów i na pewno zrobią wszystko, żeby to osiągnąć.
Jakkolwiek ten rozwój jest z gruntu niebezpieczny, to jednak stanowi również znaczną okazję dla izraelskiej dyplomacji. Krótko: uścisk Abbasa z Hamasem powinien być silnym argumentem przeciwko twierdzeniu, że „rozwiązanie w postaci dwóch państw” przyniesie pokój.
Złudzenie umiarkowania otaczające Fatah i Autonomię Palestyńską jest teraz w końcu jednoznacznie zdemaskowane jako wytwór wyobraźni lewicy.
Musimy przedstawić mocne argumenty, że to jest koniec Palestyny i dzwony pogrzebowe urojenia, że przywódcy palestyńscy są zainteresowani pojednaniem, kompromisem i pokojem. Bo jeśli Abbas i jego kohorty naprawdę chcieliby zobaczyć zakończenie konfliktu, nie wzięliby się za ręce z tymi, którzy dążą do nieskończonej konfrontacji. Podpisując umowę jedności, Abbas raz na zawsze rozstrzygnął sprawę.
Stojąc przed wyborem odrzucił możliwość rozejmu z Izraelem, w ten sposób zamykając drzwi jakiejkolwiek możliwości rozwiązania konfliktu. Abbas wybrał Hamas ponad zgodę. Teraz musimy upewnić się, że zapłaci za to.
Michael Freund, Jerusalem Post, 15 lutego 2012 roku
Michael Freund jest wicedyrektorem w Biurze Komunikacji Zewnętrznej i PR kancelarii premiera Beniamina Netanjahu oraz założycielem i przewodniczącym organizacji Shavei Israel.
Przedyskutuj to na forum. (8 posts)
Ostatnio dodane
- Bibi zaśpiewał Hatikwę w synagodze Golema
- Ofiara palestyńskiego apartheidu czeka na egzekucję w celi śmierci
- Izraelożercy dostali szału z powodu dudków
- Ustępujący dowódca: zbrodnia w Itamarze to moja wina
- José María Aznar: Chamenei powiedział mi, że Izrael trzeba wypalić do gołej ziemi
- Ein Brera - nie ma alternatywy
- Nasrallah: nadchodzi dzień zagłady
- Brutalny gwałt wstrząsnął Tel Awiwem
- Palestyński mufti o Jerozolimie i muftim Egiptu
- Ben Snuf "Podróż" - piosenka w tłumaczeniu i transliteracji
- Władysław Szlengel po hebrajsku
- Castro Street Art Project 2012
- Turecka paranoja. Kolorowy ptaszek izraelskim szpiegiem!
- Mija 38 lat od masakry w Maalot
- Żydowski dylemat. Jak sprowadzić papugi na dobrą drogę?
- Nowa Latma (Mahadurat HaSzewet)
- Omar Faris - ulubieniec Grodzkiej, Gosiewskiej, Szczypińskiej i Nowickiej
- Endecy: precz z Alejami Jerozolimskimi!
- Arabstwo zaatakowało żydowskich studentów w Tuluzie
- Drzewko bazyliowe? Tylko w Izraelu



